Fundacja Lepszy Świat Jakuba Adamczyka (LSJA)
Autor: mgr inż. Jakub Adamczyk
Bioróżnorodność w mieście: łąki kwietne, zielone dachy i ochrona zapylaczy – co mówią badania
Miasta kojarzą się zwykle z betonem i asfaltem, a nie z miejscami ochrony przyrody. Tymczasem coraz więcej badań pokazuje, że odpowiednio zarządzane tereny zielone – parki, łąki, nieużytki, ogrody, a nawet dachy – mogą stanowić ważne schronienie dla owadów zapylających: dzikich pszczół, trzmieli, bzygowatych i motyli. Ma to znaczenie praktyczne, ponieważ zapylacze są jednym z fundamentów funkcjonowania ekosystemów i produkcji żywności, a ich liczebność w wielu regionach świata maleje [4][5][9][11]. Niniejszy tekst przedstawia stan wiedzy o tym, które rozwiązania służące bioróżnorodności w mieście mają solidne podstawy empiryczne, a które pozostają na poziomie hipotez, ze szczególnym uwzględnieniem badań prowadzonych w Polsce.
Dlaczego zapylacze mają znaczenie
Zapylanie przez zwierzęta dotyczy około 88% gatunków roślin okrytonasiennych na świecie [9]. Analiza upraw światowych wykazała, że spośród 115 najważniejszych roślin uprawnych 87 w pewnym stopniu zależy od zapylania przez zwierzęta, a uprawy te odpowiadają za około 35% światowej produkcji żywności w ujęciu wolumenowym [5].
Jednocześnie dostępne dane wskazują na poważny spadek liczebności owadów. Długoterminowe badania prowadzone w obszarach chronionych w Niemczech wykazały spadek biomasy owadów latających o ponad 75% w ciągu 27 lat [4]. Międzynarodowa ocena stanu zapylaczy wskazuje jako główne czynniki zagrożeń zmiany użytkowania terenu, intensywne rolnictwo wraz ze stosowaniem pestycydów, patogeny oraz zmiany klimatu [11]. W tym kontekście pytanie o rolę miast – które same są częścią problemu, ale zajmują coraz większą powierzchnię – jest w pełni uzasadnione.
Czy miasto może być refugium dla zapylaczy?
Odpowiedzi dostarczają między innymi badania z Poznania. Zespół Weroniki Banaszak-Cibickiej porównał zgrupowania pszczół w Parku Cytadela, w ogrodzie botanicznym oraz w Wielkopolskim Parku Narodowym, położonym około 15 km od miasta. Średnia liczba gatunków pszczół i ich liczebność były we wszystkich trzech miejscach zbliżone: w Parku Cytadela odłowiono 2799 osobników należących do 118 gatunków, a w ogrodzie botanicznym 2812 osobników ze 101 gatunków. Różnice dotyczyły struktury funkcjonalnej – w mieście występowało więcej gatunków pszczół społecznych [1]. Autorzy podkreślali przy tym, że sposób zarządzania zielenią, na przykład ograniczenie koszenia w okresie kwitnienia roślin, może dodatkowo zwiększyć wartość miejskich parków dla pszczół.
Wniosek ten wymaga jednak ostrożności. Analiza z tego samego regionu pokazała, że ocena, czy miasta są „hotspotami” dla pszczół, zależy od skali przestrzennej: różnorodność lokalna i regionalna prowadzą do odmiennych konkluzji [2]. Innymi słowy, pojedynczy bogaty w gatunki park nie oznacza jeszcze, że miasto jako całość sprzyja zapylaczom.
Istotne jest również to, że nie wszystkie tereny zielone są równie wartościowe. W badaniu w Poznaniu porównano trzy typy terenów: murawy i łąki miejskie, parki oraz zieleń osiedlową. Łączna liczebność zapylaczy była najwyższa na łąkach miejskich, a skład gatunkowy różnił się między typami siedlisk. Różnice w liczbie gatunków i liczebności występowały u motyli, natomiast nie wykazano ich u dzikich pszczół i bzygowatych. Znaczenie miały pokrycie zielenią, struktura roślinności i wysokość roślin, przy czym ich wpływ zależał od typu siedliska [3].
Ważna informacja: jakość ważna jak powierzchnia
Sama ilość zieleni nie gwarantuje wysokiej wartości przyrodniczej. Badania z Poznania pokazują, że intensywnie pielęgnowane tereny zielone wspierają zapylacze słabiej niż łąki miejskie. Dlatego ochrona istniejących, wartościowych siedlisk i poprawa sposobu zarządzania zielenią powinny iść w parze [3].
Łąki kwietne w mieście: wyniki z Warszawy
W centrach miast zieleń zajmuje zwykle niewielkie, rozdrobnione powierzchnie, dlatego często stosuje się tam wysiewane łąki kwietne. Czy mogą one zastąpić większe, naturalne łąki? Odpowiedzi próbowali udzielić Zajdel i współpracownicy, którzy w latach 2017–2018 porównali zgrupowania dzikich pszczół, motyli i bzygowatych na łąkach naturalnych i wysiewanych w Warszawie. Łąki naturalne miały od 0,25 do 2,13 ha, a wysiewane od 0,02 do 0,27 ha [16].
Nie stwierdzono różnic w składzie roślin owadopylnych ani w bogactwie gatunkowym motyli, pszczół i bzygowatych między oboma typami łąk. Różnica pojawiła się w liczebności motyli: była ona około dwukrotnie wyższa na łąkach naturalnych, natomiast w przypadku pszczół i bzygowatych takiej różnicy nie zaobserwowano. Na łąkach naturalnych odnotowano 52 gatunki motyli, na wysiewanych – 34, przy czym także te drugie gościły gatunki rzadkie, takie jak czerwończyk nieparek (Lycaena dispar) i żeglarz podarnik (Iphiclides podalirius) [16]. Autorzy konkludują, że odpowiednio pielęgnowane łąki wysiewane mogą częściowo kompensować brak dużych łąk naturalnych w rozdrobnionym krajobrazie miejskim, ale nie zastępują ich w pełni, zwłaszcza w odniesieniu do motyli.
Do podobnych, ale szerszych wniosków prowadzi europejska synteza obejmująca 1051 punktów badawczych z 28 zbiorów danych. Porównano w niej tereny objęte działaniami na rzecz zapylaczy (zaniechanie koszenia, ekstensywne koszenie, wysiew kwiatów oraz praktyki łączone) z terenami zarządzanymi konwencjonalnie. Łączne analizy wykazały efekty głównie dodatnie i nigdy ujemne, przy czym wielkość efektu zależała od grupy owadów, rodzaju interwencji, typu siedliska oraz czasu i miejsca. Największe korzyści odnotowano u trzmieli i motyli [14].
Koszenie: najtańsza interwencja
Zmiana częstotliwości koszenia jest jedną z najprostszych i najtańszych metod wspierania zapylaczy, ponieważ nie wymaga zakładania nowych nasadzeń. W eksperymencie przeprowadzonym na 16 podmiejskich trawnikach w Massachusetts, wolnych od herbicydów, trawniki koszone co 1, 2 lub 3 tygodnie porównano pod względem kwiatów i pszczół. Trawniki koszone co trzy tygodnie miały nawet 2,5 raza więcej kwiatów i większą różnorodność gatunkową pszczół, natomiast największą liczebność pszczół odnotowano przy koszeniu co dwa tygodnie, kiedy kwiaty były łatwiej dostępne w niższej trawie [6].
Wynik ten dobrze ilustruje, że „im rzadziej, tym lepiej” nie jest regułą bezwarunkową: różne miary (liczebność i różnorodność) mogą wskazywać na różne optimum. Trzeba też pamiętać, że badanie dotyczyło warunków amerykańskich i niewielkiej próby trawników, więc przeniesienie dokładnych wartości na polskie warunki wymagałoby lokalnych testów. Kierunek zależności jest jednak zgodny z wynikami europejskiej syntezy, w której ekstensywne koszenie należy do interwencji o korzystnym wpływie na zapylacze [14].
Zielone dachy i ściany: obietnice i ograniczenia
Tam, gdzie brakuje miejsca na tereny zielone na gruncie, rozważa się zazielenianie dachów i ścian. W badaniu przeprowadzonym w Nowym Jorku zarówno ptaki, jak i stawonogi (ważne źródło pokarmu dla ptaków) były liczniejsze i bardziej zróżnicowane na zielonych dachach niż na porównywalnych dachach konwencjonalnych. Zielone dachy gościły też więcej gatunków ptaków unikających miasta lub tylko częściowo z niego korzystających, a ptaki wykorzystywały je jako miejsca odpoczynku podczas wędrówek [10].
Przegląd systematyczny literatury dotyczącej stawonogów, nietoperzy i ptaków potwierdza, że zielone dachy i ściany tworzą dodatkowe siedliska i zwiększają łączność przestrzenną, ale jednocześnie podkreśla, że ich rzeczywista wartość dla bioróżnorodności miast pozostaje niejasna, mimo powszechnego przekonania o korzyściach [15]. Rozsądnym wnioskiem jest więc traktowanie zielonych dachów jako uzupełnienia, a nie zamiennika dla ochrony i tworzenia terenów zielonych na gruncie.
Pszczoła miodna nie zastępuje dzikich zapylaczy
Popularność pasiek miejskich bywa przedstawiana jako sposób ratowania pszczół. Tymczasem pszczoła miodna (Apis mellifera) jest gatunkiem hodowlanym, a nie zagrożonym dzikim zapylaczem, a jej kolonie korzystają z tych samych zasobów pyłku i nektaru co dzikie gatunki. Dowody dotyczące konkurencji nie są jednoznaczne i zależą od gęstości uli oraz dostępności kwiatów.
- Paryż: aktywność dzikich zapylaczy na kwiatach była tym niższa, im większa była gęstość rodzin pszczoły miodnej w promieniu 500 i 1000 m; dotyczyło to zwłaszcza dużych pszczół samotnych i trzmieli [12],
- Montreal: stwierdzono ujemny związek między intensywnością pszczelarstwa miejskiego, dostępnością pyłku i bogactwem gatunkowym dzikich pszczół, najsilniejszy w przypadku gatunków małych [7],
- wcześniejsze badanie z Montrealu: na 25 stanowiskach miejskich nie znaleziono dowodów konkurencji, a autorzy uznali, że współwystępowanie pasiek i dzikich pszczół jest możliwe przy umiarkowanej gęstości uli, choć próg, powyżej którego konkurencja się pojawia, pozostaje nieznany [8].
Wniosek praktyczny
Postawienie ula w mieście nie jest działaniem na rzecz ochrony dzikich zapylaczy. Znacznie skuteczniejsze – i pozbawione ryzyka konkurencji – jest zwiększanie bazy pokarmowej i miejsc gniazdowania w postaci kwitnących łąk oraz mniej intensywnie koszonych terenów zielonych.
Ramy prawne: rozporządzenie UE o odbudowie zasobów przyrody
Ochrona przyrody w miastach zyskała w ostatnich latach podstawę prawną na poziomie unijnym. Rozporządzenie (UE) 2024/1991 w sprawie odbudowy zasobów przyrody weszło w życie 18 sierpnia 2024 r. Zgodnie z jego art. 8 państwa członkowskie mają zapewnić, że do 31 grudnia 2030 r. nie nastąpi spadek łącznej krajowej powierzchni miejskich terenów zielonych ani pokrycia terenu koronami drzew w obszarach ekosystemów miejskich, a po tej dacie powierzchnia ta ma wykazywać tendencję wzrostową [13]. Odrębny przepis dotyczy populacji zapylaczy, których spadkowy trend ma zostać odwrócony do 2030 r. [13].
Ponieważ przepisy o ekosystemach miejskich odnoszą się przede wszystkim do powierzchni zieleni, wyniki badań o zróżnicowanej wartości siedlisk [3] pozwalają wnioskować, że wypełnienie wymogów ilościowych powinno być uzupełnione dbałością o jakość terenów zielonych. Jest to wniosek interpretacyjny autora, a nie ustalenie wynikające wprost z przywołanych przepisów.
Co wynika z badań dla praktyki
Na podstawie przedstawionych wyników można sformułować kilka wskazówek, które mają mocne lub przynajmniej umiarkowane podstawy empiryczne:
- chronić istniejące łąki i murawy – w badaniach z Poznania to właśnie one wspierały największą liczebność zapylaczy [3],
- ograniczać częstotliwość koszenia na wybranych powierzchniach, zwłaszcza w okresie kwitnienia, co jest rozwiązaniem tanim i łatwym do wdrożenia [1][6][14],
- zakładać łąki kwietne także na małych powierzchniach i zapewniać im odpowiednią pielęgnację – nawet kilkadziesiąt metrów kwadratowych może mieć wartość dla pszczół i bzygowatych [16],
- planować zieleń z myślą o całym sezonie wegetacyjnym, tak aby zapylacze miały pożytek od wiosny do jesieni [1],
- kontrolować gęstość pasiek miejskich i dostosowywać ją do zasobów kwiatowych okolicy [7][8][12],
- traktować zielone dachy jako uzupełnienie, a nie zastępstwo terenów zielonych na gruncie [10][15].
Ograniczenia i luki w wiedzy
Obraz, który wyłania się z literatury, ma kilka istotnych ograniczeń. Większość badań dotyczy dzikich pszczół, bzygowatych i motyli, a znacznie mniej wiadomo o innych grupach zapylaczy, takich jak chrząszcze czy muchówki inne niż bzygowate. Efekty interwencji różnią się w zależności od grupy owadów, siedliska oraz czasu i miejsca [14], więc wyniki z jednego miasta nie muszą się powtarzać w innym. Liczebność owadów nie jest też tożsama z wartością ochronną: miejskie siedliska mogą sprzyjać gatunkom pospolitym i tolerancyjnym, a nie gatunkom wyspecjalizowanych. Wreszcie, rzeczywista wartość zielonych dachów i ścian oraz próg gęstości uli, powyżej którego pojawia się konkurencja, wymagają dalszych badań [8][15].
Podsumowanie
Dostępne dane pozwalają stwierdzić, że miasta mogą być wartościowym siedliskiem dla zapylaczy, pod warunkiem że zieleń jest różnorodna i mądrze zarządzana. Najlepiej udokumentowane działania to ochrona istniejących łąk, ograniczanie intensywności koszenia i zakładanie łąk kwietnych, także na małych powierzchniach. Rozwiązania takie jak zielone dachy mogą pełnić funkcję uzupełniającą, a pasieki miejskie nie powinny być utożsamiane z ochroną dzikich zapylaczy. Nowe ramy prawne UE zwiększają znaczenie tych zagadnień dla gmin, ale o rzeczywistym efekcie zdecydują jakość zieleni i konsekwencja w jej utrzymaniu.
Te wnioski wpisują się w misję Fundacji Lepszy Świat Jakuba Adamczyka, która w ramach swojej działalności angażuje się w ochronę środowiska, pomoc zwierzętom oraz promowanie zrównoważonego stylu życia. Skuteczna ochrona bioróżnorodności w miastach wymaga działania na kilku poziomach jednocześnie:
- edukacji – upowszechniania wiedzy opartej na dowodach, tak aby decyzje o zieleni opierały się na faktach, a nie na modach,
- lokalnych działań – wspierania inicjatyw sprzyjających przyrodzie w najbliższym otoczeniu mieszkańców,
- zrównoważonego stylu życia – zachęcania do prostych zmian, takich jak mniej intensywne koszenie czy sadzenie roślin kwitnących,
- współpracy – łączenia wysiłków mieszkańców, organizacji pozarządowych i samorządów na rzecz wspólnej przestrzeni.
Bibliografia i źródła naukowe
- Banaszak-Cibicka, W., Twerd, L., Fliszkiewicz, M., Giejdasz, K., & Langowska, A. (2018). City parks vs. natural areas – is it possible to preserve a natural level of bee richness and abundance in a city park? Urban Ecosystems, 21. DOI: 10.1007/s11252-018-0756-8
- Banaszak-Cibicka, W., & Żmihorski, M. (2020). Are cities hotspots for bees? Local and regional diversity patterns lead to different conclusions. Urban Ecosystems, 23. DOI: 10.1007/s11252-020-00972-w
- Dylewski, Ł., Maćkowiak, Ł., & Banaszak-Cibicka, W. (2019). Are all urban green spaces a favourable habitat for pollinator communities? Bees, butterflies and hover flies in different urban green areas. Dostępne: besnet.world
- Hallmann, C. A., Sorg, M., Jongejans, E., et al. (2017). More than 75 percent decline over 27 years in total flying insect biomass in protected areas. PLoS ONE, 12(10), e0185809. DOI: 10.1371/journal.pone.0185809
- Klein, A.-M., Vaissière, B. E., Cane, J. H., et al. (2007). Importance of pollinators in changing landscapes for world crops. Proceedings of the Royal Society B, 274(1608), 303–313. DOI: 10.1098/rspb.2006.3721
- Lerman, S. B., Contosta, A. R., Milam, J., & Bang, C. (2018). To mow or to mow less: lawn mowing frequency affects bee abundance and diversity in suburban yards. Biological Conservation, 221, 160–174. DOI: 10.1016/j.biocon.2018.01.025
- MacInnis, G., Normandin, E., & Ziter, C. D. (2023). Decline in wild bee species richness associated with honey bee (Apis mellifera L.) abundance in an urban ecosystem. PeerJ, 11, e14699. DOI: 10.7717/peerj.14699
- McCune, F., Normandin, É., Mazerolle, M. J., & Fournier, V. (2020). Response of wild bee communities to beekeeping, urbanization, and flower availability. Urban Ecosystems. Dostępne: agris.fao.org
- Ollerton, J., Winfree, R., & Tarrant, S. (2011). How many flowering plants are pollinated by animals? Oikos, 120(3), 321–326. DOI: 10.1111/j.1600-0706.2010.18644.x
- Partridge, D. R., & Clark, J. A. (2018). Urban green roofs provide habitat for migrating and breeding birds and their arthropod prey. PLoS ONE, 13(8), e0202298. DOI: 10.1371/journal.pone.0202298
- Potts, S. G., Imperatriz-Fonseca, V., Ngo, H. T., et al. (2016). Safeguarding pollinators and their values to human well-being. Nature, 540, 220–229. DOI: 10.1038/nature20588
- Ropars, L., Dajoz, I., Fontaine, C., Muratet, A., & Geslin, B. (2019). Wild pollinator activity negatively related to honey bee colony densities in urban context. PLoS ONE, 14(9), e0222316. DOI: 10.1371/journal.pone.0222316
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1991 z dnia 24 czerwca 2024 r. w sprawie odbudowy zasobów przyrody oraz zmiany rozporządzenia (UE) 2022/869. Dostępne: eur-lex.europa.eu
- Süle, G., Báldi, A., Kleijn, D., Steffan-Dewenter, I., et al. (2025). Pollinator-promoting interventions in European urban habitats – a synthesis. Ecology Letters, 28(8), e70189. DOI: 10.1111/ele.70189
- Tiago, P., Leal, A. I., & Matos Silva, C. (2024). Assessing ecological gains: a review of how arthropods, bats and birds benefit from green roofs and walls. Environments, 11(4), 76. DOI: 10.3390/environments11040076
- Zajdel, B., Dylewski, Ł., Jojczyk, A., Banaszak-Cibicka, W., Kucharska, K., Borański, M., & Gąbka, J. (2025). Sown wildflower meadows: Can they replace natural meadows in urban spaces for bees, butterflies and hoverflies? Ecological Entomology. DOI: 10.1111/een.13396
Przekaż 1,5% podatku
Jeśli jesteś podatnikiem PIT, możesz przekazać 1,5% swojego podatku Fundacji Lepszy Świat Jakuba Adamczyka, wspierając nasze działania na rzecz ochrony środowiska, edukacji i pomocy zwierzętom.
KRS partnera: 0000270261
Cel szczegółowy: LSJA 28646
Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje opinii specjalistów (ekologa, entomologa, architekta krajobrazu). Przed zmianą sposobu koszenia lub założeniem łąki na terenie wspólnym uzyskaj zgodę jego zarządcy.